
Kiedy nasze dzieci są małe, podejmujemy za nie setki decyzji. Dbamy o ich zdrowie, dietę, ruch, sen, relacje i rozwój. Zastanawiamy się, jak wspierać ich psychikę, jak budować poczucie własnej wartości, jak chronić je przed nadmiarem ekranów i jak przygotować do życia w świecie, który zmienia się szybciej, niż jesteśmy w stanie przewidzieć.
Współczesny rodzic ma przy tym poczucie, że odpowiedzialności jest coraz więcej. Trzeba nie tylko wychować dziecko, ale także świadomie wspierać jego edukację, obserwować emocje, reagować na trudności, pilnować, żeby nie zgubiło się w świecie gotowych odpowiedzi, technologii i ciągłych bodźców.
A jednocześnie nie mamy pojęcia, kim nasze dziecko będzie za 10 czy 15 lat.
I dobrze.
Siedmio- czy dziesięciolatek nie musi jeszcze wiedzieć, co będzie studiował, jaki zawód wybierze ani jakie przedmioty będzie kiedyś zdawał na maturze rozszerzonej. Naszym zadaniem nie jest zaplanowanie mu przyszłości.
Naszym zadaniem jest zadbanie o to, żeby kiedy przyjdzie czas wyboru, nadal miało z czego wybierać.
I właśnie dlatego, obserwując dziś moje prawie dorosłe dzieci, ich przyjaciół, ich decyzje, trudności, rzeczy, które dodają im pewności siebie, oraz te, które zaczynają ograniczać ich możliwości, coraz częściej dochodzę do jednego wniosku:
porządna edukacja matematyczna jest nadal jedną z najlepszych inwestycji, jakie możemy dać dziecku.
Nie dlatego, że każdy ma zostać matematykiem, lub będzie w dorosłym życiu obliczać deltę albo stosować wzory skróconego mnożenia.
I tu nasuwa się pytanie:
Bardzo często słyszę od dorosłych:
„Po co ja się tego wszystkiego uczyłem? Przecież nigdy w życiu nie użyłem wzorów skróconego mnożenia”.
I rzeczywiście. Nikt z nas nie siada rano przy biurku i nie zastanawia się, czy właśnie dziś przyda mu się wzór na różnicę kwadratów.
Tylko że nie na tym polega wartość uczenia się matematyki.
Wyobraźmy sobie boksera przygotowującego się do walki. Skacze na skakance, biega, ćwiczy koordynację, szybkość i pracę nóg. Podczas walki nikt nie poda mu jednak skakanki i nie poprosi, żeby przez trzy minuty wykonywał podskoki.
Czy to oznacza, że trening na skakance był niepotrzebny?
Oczywiście, że nie.
Skakanka nie jest celem. Jest narzędziem treningowym, dzięki któremu bokser przygotowuje się do znacznie trudniejszego zadania.
Z matematyką jest podobnie.
Nie chodzi wyłącznie o to, czy za dwadzieścia lat będziemy pamiętali konkretny wzór. Rozwiązując równania, zadania geometryczne czy wieloetapowe problemy matematyczne, uczymy się analizować informacje, dostrzegać zależności, szukać strategii i sprawdzać, czy uzyskane rozwiązanie ma sens.
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), opisując kompetencje matematyczne, również nie sprowadza ich do wykonywania działań. W centrum stawia matematyczne rozumowanie oraz umiejętność wykorzystania matematyki do rozwiązywania problemów i podejmowania uzasadnionych decyzji.
Dlatego matematyka jest dla mnie trochę jak siłownia dla mózgu.
Nie wszystkie ćwiczenia wykonujemy po to, żeby kiedyś powtórzyć je dokładnie w tej samej formie. Wykonujemy je po to, żeby przygotować się do znacznie bardziej złożonych problemów.
Jest jednak jeszcze jeden, bardzo praktyczny powód, dla którego warto dbać o edukację matematyczną dziecka znacznie wcześniej niż w klasie maturalnej.
Matematyka daje wybór. Zaniedbana matematyka może ten wybór bardzo ograniczyć.
Dzisiaj nie wiemy, czy nasze dziecko za kilka lat zainteresuje się informatyką, architekturą, ekonomią, inżynierią, fizyką, analizą danych czy zupełnie inną dziedziną. Nie wiemy też, jak będą wyglądały kierunki studiów i zawody, które dopiero powstaną.
Wiemy natomiast, że matematyka pozostaje ważnym elementem rekrutacji i późniejszej edukacji na bardzo wielu kierunkach technicznych, ścisłych, informatycznych, ekonomicznych czy ilościowych. Na części uczelni ma znaczenie nawet niezależnie od wybranego kierunku, przykładowo w rekrutacji AGH na rok akademicki 2026/2027 wynik z matematyki podstawowej jest elementem wskaźnika rekrutacyjnego na wszystkie kierunki studiów pierwszego stopnia.
I tu pojawia się coś, co z perspektywy mamy prawie dorosłych dzieci widzę dzisiaj dużo wyraźniej niż kilkanaście lat temu.
Nie zależy mi na tym, żeby moje dzieci wybrały matematykę.
Zależy mi na tym, żeby mogły ją wybrać, jeśli będą chciały.
Moje dzieci przez całe przedszkole i szkołę podstawową uczestniczyły w dodatkowej edukacji matematycznej. Byłam przy tym nie tylko ich mamą, ale przez dużą część tej drogi również ich Nauczycielką.
Dzisiaj jedno z nich jest już na studiach, drugie w tym roku zdaje maturę.
Mój syn nie wybrał matematyki jako swojej dalszej drogi. Jego marzeniem była medycyna, dlatego postawił na biologię i chemię i dzisiaj studiuje na kierunku medycznym.
I właśnie tutaj widzę coś, co jest dla mnie bardzo ważne.
On miał wybór.
Mógł rozważać inne kierunki. Matematyka nie była przedmiotem, który z góry skreślał część możliwości. Ostatecznie nie wybrał tej drogi nie dlatego, że była dla niego niedostępna, ale dlatego, że bardziej chciał pójść inną.
I to jest ogromna różnica.
Moja córka jest dziś w klasie maturalnej. Wybrała rozszerzoną matematykę i fizykę. Nadal nie wie, jakie studia ostatecznie wybierze, i uważam, że nie musi jeszcze tego wiedzieć.
Widzę jednak coś, co bardzo mnie cieszy. Kiedy zastanawia się nad uczelniami i kierunkami, nie zaczyna od pytania:
„Czy ja w ogóle dam sobie radę z matematyką?”
Może patrzeć na ofertę studiów przez pryzmat tego, co ją interesuje, a nie przez pryzmat przedmiotów, których kiedyś nie zrozumiała albo których zaczęła się bać.
I właśnie to, patrząc dzisiaj na moje prawie dorosłe dzieci, uważam za jeden z największych sukcesów ich matematycznej edukacji.
Nie to, że oboje zostali matematykami, bo nie zostali.
Również nie to, że muszą wybrać kierunki ścisłe, bo nie muszą.
Ale to, że matematyka nie zdecydowała za nich.
Obserwując własne dzieci oraz słuchając historii naszych uczniów, wiem jedno: warto zadbać o matematykę wcześniej, zanim stanie się ograniczeniem. Bo dobra edukacja matematyczna nie wybiera dziecku przyszłości, daje mu szansę, żeby kiedyś naprawdę mogło wybrać ją samo.
Joanna Grodecka
autorka metody MatPlus – Doświadczaj i Obliczaj!
Prezes MatPlus
Polityka prywatności | Polityka cookies | © Copyright 2026. All Rights Reserved. | Euforino